English Русский Polski

background-image

Osobiście zaczynam poważnie zajmować się synestezją

13 grudnia 2007

Myślę, że moje doświadczenie w sferze dźwięku nie jest dużo mniejsze niż to, które zdobyłem ucząc się o tym, co widzialne. Przed rozpoczęciem studiów bardzo dużo uwagi i czasu poświęcałem na zdobywanie umiejętności i wiedzy w zakresie muzyki, natomiast w czasie studiów mój rozwój dotyczył obu dziedzin równolegle, co doprowadziło do szeregu różnych wniosków i obserwacji.

Pierwsze moje przemyślenia na temat precyzyjnego łączenia dźwięku z obrazem powstały podczas gry na gitarze basowej w czasie jednego z występów. Warunki gry były dość niesprzyjające, ponieważ muzycy nie mieli możliwości słyszenia na bieżąco tego, co razem grają. Było to spowodowane nieodpowiednim nagłośnieniem. W związku taką sytuacją jednomyślnie ustaliliśmy pewien sygnał wizualny za pomocą, którego każdy z nas będzie mógł dopasować się do rytmu. Tym sygnałem było wyraźne tupanie nogą w ziemię. Okazało się, że do tego, aby zespół mógł grać rytmicznie nie jest konieczne wyraźne słyszenie tego rytmu - wystarczyło jego widzenie. Po koncercie długo rozważałem stworzenie pewnego systemu sygnalizacji świetlnej, który w połączeniu z wcześniej nagraną partią muzyczną jednego instrumentu pełniłby rolę czegoś w rodzaju automatycznego dyrygenta. Niestety moje umiejętności w zakresie elektroniki były zbyt znikome, aby coś takiego skonstruować.

Kolejnym - bardzo ulotnym, zupełnie przypadkowym wydarzeniem była podróż autobusem. Kierowca miał włączone radio i podczas postoju na czerwonym świetle moment uderzenia werbla był idealnie zgrany ze zmianą światła na zielone. Wydawałoby się, że to błahostka, ale jednak mocno utkwiło mi to w pamięci. Pomyślałem sobie wtedy: "to bardzo ciekawe, warto zapamiętać to uderzenie".

Pierwszą próbą wykorzystania połączenia dźwięku z obrazem były zajęcia z rysunku w czasie studiów. Podjąłem się wtedy już świadomie zagadnienia narysowania dźwięku. Rysowałem wykresy fal dźwiękowych, które wcześniej przygotowałem. Z punktu widzenia naukowego moje odzwierciedlenie dźwięku było wyjątkowo precyzyjne, ponieważ rysunek był zgodny z wykresem każdej fali wygenerowanym za pomocą elektronicznej aparatury mierniczej. Niestety wrażenie, jakie dawał taki rysunek bardzo mocno odbiegało od wrażenia, które wywoływał odtwarzany przeze mnie dźwięk. Jedyny słuszny wniosek, jaki mogłem wtedy wyciągnąć było to, że statyczny obraz jest bardzo odległy od zjawiska dźwięku.

Dopiero animacja okazała się dla mnie czymś zadowalającym. Podczas różnych prób opracowałem sposób na bardzo dokładną synchronizację czasową dźwięku z obrazem, co stało się dla mnie zalążkiem kolejnych eksploracji w dziecinie współistnienia dźwięku i obrazu. Efekt moich przemyśleń zostaje utrwalany zarówno w tekstach jak i w animacjach.

Powrót
background-image
© Jan Domański - 2017